czwartek, 4 lutego 2010

szweckie wspominki

Ech, korci mnie, żeby wreszcie wrzucić tu jedną z najfajniejszych dorofot. Zdjęcie było już publikowane w sieci, więc niektórzy będą je znali, lecz patrzenie na nie niezmiennie sprawia mi mnóstwo radości. Zostało zrobione w lipcu zeszłego roku, pod koniec wspanialej rowerowej wyprawy po Szwecji. Jak napisałam, jest to już sama końcówka, wysiedliśmy w Gdyni z promu i w oczekiwaniu na pociąg do Wwy zwiedzaliśmy miasto. Idziemy, idziemy, a tu taki kwiatek! No po prostu piękne! Naprędce sklecony megatoczek to moja rowerowa kurtka, nawiasem mowiąc dzielnie służąca mi przez poprzednie 14 dni :-)

A tu mały prezent dla mojej kochanej siostry. Kajutan w Göteborgu, jakiś tydzień wcześniej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza