wtorek, 23 marca 2010

Doremi

Zdjęcie wygrzebane w necie. Uwaga, to będzie szok estetyczny...

niedziela, 21 marca 2010

cledor

Znów Maroko. Hotelik w Azilal - miejscowości leżącej w niższych partiach Atlasu, bardzo pięknych zresztą. Nasz pokój był od wewnątrz zamykany na taką właśnie zasuwę. Miła niespodzianka, ale hotelu zdecydowanie nie polecam, ani tym bardziej cyber cafe piętro niżej...

piątek, 19 marca 2010

the best of dor

Witam miłych gości! Mam dla Was mały poczęstunek - to mój słodyczowy faworyt, wielki i niedościgniony klasyk. Panie i Panowie, oto LINDOR! Smacznego i miłego oglądania.

Rabat

Maroko część dalsza. Tym razem miasto Rabat, medyna wczesnym rankiem (nie tak wczesnym, jest koło 8.30, ale Marokańczycy śpią jeszcze przez godzinę). Szyld jest o tyle uroczy, że w sklepie z modą pret-a-porter, jak podejrzewam, pewnie sprzedaje się marokańskie płaszcze z nadrukowanym logo ekskluzywnych marek. Na własne oczy widziałam takie cudo: czarny tradycyjny workowaty płaszcz z kapturem, a na plecach wielkie (jakieś 50-60cm wysokości) logo chanel z kryształków. Niezła hybryda!

czwartek, 18 marca 2010

hurradora!

Upolowana na eleganckim dworcu kolejowym w Marakeszu. Zupełnie niemarokańska, ale za to wesoła. Gdy byłam małą dziewczynką, wyglądałam jakoś podobnie - grzywka, otwarte szeroko oczy i wszędzie biegiem! I zawsze chciałam mieć małpkę jak inni psa albo żółwia. Skąd wiedzieli?

wtorek, 16 marca 2010

flag

Tak, wiem, że to trochę nie na temat, ale nie mogłam się powstrzymać - tak rzadko udaje mi się napotkać coś związanego z moim nazwiskiem! Wprawdzie w kraju muzułmańskim się nie pije - i tej zasady generalnie się trzymaliśmy, jednak w Casablance całkiem niespodziewanie i zupełnie przypadkowo weszlismy do sklepu, w którym alkohol jednak był. Sprzedawca zapytany o marokańskie piwo podał te oto dwa. Aż serce roście!

poniedziałek, 15 marca 2010

salam!

Wróciłam cała i nawet, yeah! nowe łupy mam! Śpieszę się podzielić. Gadać wiele nie będę, prędko tylko zdjęcie umieszczę; na nim brama apartamentowca w Marakeszu, znajdująca się nawiasem mówiąc naprzeciwko ukochanych ogrodów Yves Saint Laurenta, zwanych Jardine Majorelle. Zdjęcie świeże.